Wywiad z Völkerball

volkerball

‼ English version available >>HERE<< ‼
Jak pisaliśmy już w naszym dziale Live, na początku kwietnia razem z ekipą Feuerräder mieliśmy przyjemność przeprowadzić wywiad z Völkerball. Jakie piosenki są najtrudniejsze do odtworzenia? Czego nie wolno grać tribute bandom? Co sam Rammstein sądzi o działalności tribute bandów? Na te i inne pytania odpowiadali nam René Anlauff i Dirk Oechsle – Zapraszamy do lektury!

Redakcja: Jak doszło do tego, że założyliście tribute band? Byliście fanami Rammstein?

René : Prawdę mówiąc, to nigdy nie chciałem robić coverów, ponieważ naprawdę lubię tworzyć własną muzykę. Jednak 7 lat po tym jak pierwszy zespół w którym się udzielałem (między 13 a 22 rokiem życia) zakończył swoją działalność, zadzwonił do mnie perkusista i zapytał czy chcę być sławny i bogaty (śmiech). Poinformował mnie, że gra aktualnie w tribute bandzie i powinienem rzucić okiem na show jakie robią zanim podejmę jakąkolwiek decyzję. Pomimo początkowego sceptycyzmu i samego faktu, iż nie chciałem śpiewać coverów postanowiłem zobaczyć ów show. Zespół nazywał się Vampire (tłum: Wampir) i podczas swoich koncertów występował w czarnych strojach, wampirzych zębach a wszystkiemu towarzyszyła spora ilość krwi. Co ciekawe w swoim repertuarze mieli Top 40, czyli wszystko począwszy od Robbiego Williamsa na Rammstein kończąc. Choć tak naprawdę interesowało mnie tylko sceniczne show, zdecydowałem się ostatecznie na współpracę. Mimo, że kooperacja w tej formie przetrwała około 9 lat, przyzwyczaiłem się do faktu zarabiania muzyką na życie i chciałem to robić dalej. Wtedy też przerzuciłem się na repertuar Rammstein. Początkowo ludzie byli bardzo zaskoczeni jak podobny jest mój głos do głosu T. Lindemanna… dla mnie to w zasadzie też był moment w którym zorientowałem się jak dobrze one do siebie pasują. Tak właśnie wylądowałem w tribute bandzie Rammstein.

Dirk: Głównie miał to być side-project, gdyż Vampire grali ok 120 koncertów na rok, ale po jakimś czasie postanowili zmniejszyć tę liczbę ze względu na członków, dla których muzyka nie była jedynym źródłem zarobków. Żeby wypełnić tę lukę, dla reszty muzyków konieczny był projekt poboczny.

René : Zgadza się, wśród członków Vampire były osoby z pracą na pełny etat i granie 120 show rocznie stało się dla nich trudne bądź niemożliwe. Reszta zaś żyła z koncertów i tak narodził się Völkerball.

Dirk: Także pierwotnie miał to być projekt poboczny, ale rozrósł się tak szybko…

Redakcja: Rammstein znany jest ze swojego scenicznego show. Czy kiedykolwiek mieliście problem z opanowaniem tych elementów? Przydarzyły się wam jakieś niebezpieczne sytuacje?

René : Powiedzmy, że gdy wszystko płonie to parzy (śmiech). A tak naprawdę, to mieliśmy może 3 wypadki, ale nie były one poważne. Nasi mistrzowie z Rammstein nauczyli nas wiele. Łącznie z tym jak obchodzić się z ogniem…

Dirk: Mamy również świetną firmę zajmującą się pirotechniką i ona troszczy się o wszystkie efekty i również o nasze bezpieczeństwo. Także oczywiście, że czasem coś może pójść nie tak, ale nie dzieje się to często, a jeśli już to nikomu jeszcze nie stała się krzywda.

René : Raz podczas próby dźwiękowej miałem w rękach wiadro wykorzystywane podczas “Ich tu dir weh”, niestety chwyciłem je odwrotnie i efekt pirotechniczny w środku był przez to od strony moich dłoni. Kiedy więc znalazłem się już na górze i zacząłem “polewać”, iskry zaczęły parzyć mi palce. Nie mogłem jednak wypuścić wiadra z rąk, gdyż Andi był pode mną w wannie i nie chciałem go uderzyć. Po tym wypadku miałem naprawdę duże bąble na palcach ale teraz została już tylko blizna.

Redakcja: Przy okazji jednego z wywiadów (LINK) wspomnieliście, że do show przygotowywaliście się w sali pełnej luster – trochę jak baleriny – a opanowanie show i ruchów członków Rammstein zajęło wam łącznie około 4-5 lat. Czy nadal musicie się tak intensywnie przygotowywać, czy raczej przychodzi wam to już naturalnie?

René : Nie, nieszczególnie. Aktualnie głównie oglądamy urywki nagrań wrzucane na Instagram czy Youtube przez fanów, by zobaczyć jak wypadają pewne efekty, nasze ruchy sceniczne itd. Nie musimy jednak przygotowywać się tak intensywnie jak kiedyś.

Dirk: Na początku przygotowywaliśmy się bardzo intensywnie. Mieliśmy w zasadzie jeden rok intensywnych prób przed lustrami itd, ale teraz to już przychodzi naturalnie. Także nie potrzebujemy już tylu prób co kiedyś.

Redakcja: René, czy czasem łapiesz się na wykorzystywaniu ruchów Lindemanna podczas występów Heldmaschine? Zapominasz czasem kim jesteś w tym momencie na scenie?

René : Cóż, spotykam się czasem z opinią, że podczas występów Heldmaschine zachowuję się jak Till Lindemann, ale osobiście się z tym nie zgadzam. Ludzie którzy znają mnie z Völkerball często nie zdają sobie sprawy z tego ile własnych ruchów wykorzystuję do show. Łączą moje własne ruchy bezpośrednio z Rammstein i przez to widzą Rammstein także w Heldmaschine. Nigdy też nie zdarzyło mi sie użyć charakterystycznych ruchów Lindemanna w ramach show Heldmaschine. Także myślę, iż jeśli ludzie widzą takie podobieństwa – to po prostu chcą je widzieć.

Redakcja: Wykonywanie której piosenki sprawia wam najwięcej radości? Czy jest utwór którego nie lubicie grać?

René : Hmm… “Rammstein” to bardzo statyczny utwór jeśli chodzi o show. Jeśli zaś chodzi o piosenki dające dużo radości to myślę, że “Der Meister” będzie dobrym przykładem. “Ukradliśmy” do niego ruch Olivera Riedla, ale wykonujemy go na scenie wszyscy razem /link do Bizzarre/

Redakcja: Czy są jakieś piosenki, które usunęliście z setlisty, gdyż były zbyt trudne w odtworzeniu?

René : Niektórych piosenek nie wykonujemy, gdyż show z nimi związane nam na to nie pozwala, a dokładniej to ograniczenia lokali w których gramy. Tzn. czasem sufit jest za nisko i nie możemy użyć podnośnika (“Ich tu dir weh”) – wtedy taki utwór zostaje usunięty z setlisty.

Dirk: Dokładnie, czasem możliwości są ograniczone w danym miejscu i po prostu nie możemy zagrać wszystkiego co chcemy.

René : Nie ma także sensu wykonywać jakiejś piosenki, jeśli nie możemy zrealizować towarzyszącego jej show.

Dirk: Zatem jeśli chodzi o trudności w odtwarzaniu piosenek, to mamy tylko takie które są związane z pomieszczeniami. Umiejętności nam nie brakuje.

René : Myślę, że jesteśmy profesjonalni na tyle, by wykonywać wszystkie piosenki Rammstein, musimy jedynie wiedzieć, czy lokal pozwoli na odtworzenie show.

Redakcja: Są takie piosenki, które nigdy nie znikają z setlisty Rammstein (“Feuer Frei”, “Links 2 3 4”, “Keine Lust”). Tribute bandy są znacznie bardziej elastyczne w tym temacie. Czy macie jakąś ulubioną piosenkę z tych które są rzadko (lub nigdy) grane przez Rammstein?

Dirk: Zawsze staramy się przedstawić pełny przekrój twórczości Rammstein, dlatego gramy piosenki począwszy od pierwszego albumu na ostatnim kończąc. Mamy szeroką paletę utworów które wykonujemy i myślę, że to dobra mieszanka. To także w mojej opinii cel istnienia tribute bandów.

René : Gramy też dłużej niż Rammstein – mam tu na myśli show. Nasz ma około 2.5h.

Dirk: Gramy też często utwory, których inne tribute bandy nie grają i mam tu swój ulubiony, wykonywany dość rzadko nawet przez Rammstein – jest to “Bück Dich” ze względu na towarzyszące mu show. Jeśli chodzi zaś o inne piosenki to dobrym przykładem będzie chyba “Spieluhr”.

René : “Spiel mit mir”, “Der Meister”, “Herzeleid”

Dirk: Przez długi czas graliśmy też “Spring”, ale akurat dzisiaj nie mamy tego na setliście.

René : Tak czy siak, zawsze musimy grać wszystkie hity. Publiczność nigdy nie ma ich dość.

Dirk: Są takie piosenki, których nie sposób wyrzucić jak “Sonne” czy “Du Hast”. To utwory, które zawsze musimy mieć na setliście, bo inaczej publiczność by nas zabiła (śmiech). Często jednak robimy zmiany w bloku pierwszym (pierwsze 10 piosenek – przyp.red), gdyż tam nie ma tak dużo hitów i możemy sobie na to pozwolić. Prawdę mówiąc to chętnie wymieniamy piosenki z pierwszego bloku, gdyż dzięki temu nie musimy grać co noc tego samego i jest to dla nas powiew świeżości. Osobiście marzy mi się zagranie “Dalai Lama” i “Donaukinder”. Nawet próbowaliśmy to zrobić, jednak wszystko zatrzymało się w fazie prób, gdyż bardzo ciężko oddać dynamikę i energię tych piosenek w wersji live. Zdecydowanie nie wychodzi to tak jak na nagraniu studyjnym. Tam te utwory są wielkie, mające prawdziwego kopa… niestety live tracą całą swoją dynamikę. Może to także powód dla którego sam Rammstein ich nie wykonuje.

René : To może być też dodatkowa odpowiedź na pytanie – co jest zbyt trudne do wykonania live. Wersje live tych piosenek nie są po prostu tak dobre jak studyjne, dlatego ich nie gramy.

Dirk: Po prostu nie rzucają cię na kolana jak powinny i jak robią to wersje z CD. Z jakiegoś powodu to po prostu nie wychodzi.

Redakcja: Zdarza wam się wykonywać własne interpretacji wersji demo? Przykładowo “Jeder Lacht” czy “Schwarzes Glas”?

René : Myślę, że moglibyśmy to robić, ale nie wydaje mi się by publiczność chciała je usłyszeć.

Redakcja: Czy są utwory których nie wolno wam wykonywać?

Dirk: Nie wolno nam wykonywać przykładowo “Stripped” i “Tier”. Rammstein prosił byśmy tego nie robili ze względu na prawa autorskie.

René : Wiecie… To naprawdę trudny biznes…

Dirk: Szczególnie, że Rammstein sam sobie załatwia sprawę praw autorskich.

René : Ale tylko dla utworów wykonywanych live…

Dirk: Nie robią tego jak wszyscy z GEMA, tylko mają swoje biuro w Berlinie, które robi to dla nich. Nie możemy też grać “Das Modell”… Generalnie ma to też związek z problemami dla lokalnego promotora gdybyśmy to zrobili. Jeśli wykonalibyśmy choć jedną piosenkę, która znajduje się w bazie GEMA, musiałby zapłacić dwa razy. Raz bezpośrednio Rammstein, a raz GEMA. Dodatkowo to działa na zasadzie ryczałtu, a więc nie płaci się za jedną piosenkę, a za cały koncert podczas którego została zagrana ta jedna piosenka.

Redakcja: Chcielibyście zagrać koncert skupiony tylko i wyłącznie wokół jednego albumu? Przykładowo na rocznicę wydania “Sehnsucht”?

Dirk: Tak właśnie zaczynaliśmy – nazywamy się Völkerball i chcieliśmy prezentować właśnie show z DVD Völkerball. Dla nas był to najlepszy koncert jaki Rammstein kiedykolwiek zagrał.

René : Ale w tym wypadku mówimy o show złożonym z różnych piosenek. Koncert skupiony na jednym albumie nie byłby dobrym pomysłem – aktualnie nasze występy mają po 2.5h, ten zaś musiałby mieć około hmm… godziny?

Dirk: To także nie pokazałoby Rammstein w całej okazałości, więc powiedziałbym, że nie. Jeśli Rammstein zrobiłby coś takiego – to zupełnie inna bajka. Rolą tribute bandów jest jednak coś innego.

Redakcja: A jak sam Rammstein reaguje na tribute bandy? Macie z nimi kontakt?

Dirk: Mamy, w zasadzie to zaprosili nas na swoje nadchodzące tour stadionowe.

René : Nie mamy bezpośrednio kontaktu do członków Rammstein, ale jesteśmy w stałym kontakcie z ich managementem.

Dirk: Dokładnie, Tilmann (basista) i René  byli też raz w Berlinie w ich biurze. Całkiem przyjemne spotkanie.

René : Wiecie, mają tam tzw. złego i dobrego glinę (śmiech). To było dobre spotkanie, głównie omawialiśmy kwestię wspomnianych już praw autorskich.

Dirk: Wiedzą o nas, Flake nawet wspomniał Völkerball w swojej ostatniej książce („Heute hat die Welt Geburtstag”). Także, naturalnie zdają sobie sprawę z istnienia tribute bandów.

René : Nazwali nas nawet prorokami Rammstein, bo gramy w miejscach do których oni już nigdy nie wrócą – są już po prostu zbyt dużym zespołem na tak małe lokalizacje. Także za każdym razem gdy gdzieś gramy, generujemy im fanów.

Redakcja: Wybieracie się zatem na Stadium Tour?

Dirk: Będziemy w Hanoverze.

René : Zostaliśmy przez nich zaproszeni.

Redakcja: Mieliście już okazję obejrzeć “Deutschland”? Co sądzicie o nowym singlu?

Dirk: Widzieliśmy klip i on naprawdę miażdży. Jeśli chodzi o samą piosenkę – cóż, myślę, że muszę jej posłuchać jeszcze kilka razy żeby ocenić.

René : Uważam również, że tekst jest świetny. To był dobry pomysł, aczkolwiek sama piosenka wchodzi powoli, jakoś do mnie nie trafia. Nie wiem też dlaczego czasami śpiewają nie do końca czysto (chórki) – myślę, że im się to po prostu podobało, ale dlaczego? Jeśli zaś chodzi o video – dla mnie to nowy wymiar, wiecie? Poziom nieosiągalny dla innych.

Redakcja: Czy uważacie, że przekroczyli granicę używając takiej tematyki w klipie?

Dirk: Nie… to część promocji. Teraz wszystkie gazety o nich piszą…

René : Wiecie… Jeśli jest choćby jeden Niemiec, który nie może na to spojrzeć, to powiedziałbym, że jest to osoba, która chce zapomnieć, zamieść pod dywan to co się stało. Dlatego uważam, że dobrze jest to pokazać. Dla mnie nie ma znaczenia czy ktoś powie “oni chcieli tylko na tym zarobić” – umówmy się, oni zarobią na czymkolwiek (śmiech). Dlatego też uważam, że dobrze iż zrobili takie video a nie inne… że pokazali to wszystko innym. Pokazali historię Niemiec. Odpowiedzieli światu na pytanie dlaczego nie możemy kochać Niemiec – chcemy, ale nie możemy. To dobre przesłanie. Stąd też moja opinia o słowach tej piosenki.

Dirk: Troszkę tam też za dużo Anne Clarke – taką miałem myśl jak pierwszy raz przesłuchałem nowy singiel.

Redakcja: Żałujecie, że do jakiejś piosenki Rammstein nie nagrał klipu?

Dirk: “Donaukiner”, bo to moja ulubiona (śmiech)

René : Dla mnie to nie ma znaczenia do której piosenki nagrają klip. Zawsze robią fantastyczne video, więc ucieszyłbym się z każdego.

Redakcja: A co sądzicie o projektach pobocznych członków Rammstein (Lindemann, Emigrate)?

René : Myślę, że powstały one, gdyż każdy z członków zespołu ma własną wizję i życzenia odnośnie muzyki jaką tworzą. To też znak, że nie zgadzają się w pełni ze sobą co do tego w jakim kierunku Rammstein powinien podążać, że chcą robić coś więcej i nie czują się spełnieni. Z dokładnie tego samego powodu my podjęliśmy decyzję o stworzeniu Heldmaschine. Granie jako tribute band nam nie wystarczało.

Dirk: Chcą wyrażać siebie i realizować swoje własne pomysły. Myślę, że to główna idea projektów pobocznych. Wyrażanie tego czego nie mogą zawrzeć w idei Rammstein. Moim zdaniem dobrze, że tak to rozgrywają.

René : Tak, dla wszystkich lepiej gdy członkowie mogą czasem pójść swoją własną drogą – choćby tylko po to by zrozumieć ile znaczą gdy są sami. Lindemann i Kruspe spróbowali swoich sił solo i żaden z tych projektów nie odniósł tak wielkiego sukcesu jak Rammstein, więc mogło im to pokazać skąd pochodzą i gdzie jest ich prawdziwe miejsce. Ale może to też nie miało dla nich żadnego znaczenia…

Dirk: Może po prostu chcieli zrealizować pewne pomysły, które nie pasowały do Rammstein…


1 Trackback / Pingback

  1. Völkerball - galeria z Brunszwiku - Gegenwind

Komentowanie jest wyłączone.