Wywiad z Ost-em (Hämatom) – część 2

hamatom

‼ English version available >> HERE << !!

Powiedziało się „A”, trzeba powiedzieć i „B”. Przed Wami druga i ostatnia część naszego wywiadu z Ost-em – gitarzystą Hämatom. Dziś dowiecie się między innymi o planach na przyszłość, inspiracji z bieżących realiów oraz … „Mydełku Fa”. Zapraszamy do lektury!

Redakcja: Macie jakieś plany na czas po pandemii czy uważacie, że przy obecnym stanie rzeczy planowanie nie ma większego sensu ?

Ost: Bylibyśmy złymi przedsiębiorcami, gdybyśmy tak do tego podeszli i nic nie planowali 🙂 Mamy naturalnie już dwa scenariusze w głowie, jak to się może dalej potoczyć. Pierwszy jest taki, że we wrześniu nadal nie będzie zgody na imprezy masowe czy po prostu koncerty i będziemy musieli znowu przesunąć naszą trasę. Drugi jest jeszcze bardziej pesymistyczny i zakłada, że nawet na początku 2021 r. nadal nie będzie żadnych koncertów. Naprawdę nikt nie jest w stanie powiedzieć, co się wydarzy. Dzisiaj nam trochę luzują, w Hesji zdaje się dopuszczono eventy do 100 osób, ale kto wie czy nie przyjdzie druga fala i nie wrócimy wszyscy do punktu wyjścia. Jesteśmy jednak gotowi na każdą ewentualność.

Redakcja: Podobno przyszłością jest zamykanie punktowe, więc może tylko pojedyncze terminy z trasy będą się przesuwać, a nie całość… Kto też wie, jak będzie z granicami?

Ost: Dokładnie. Jestem raczej sceptycznie nastawiony…

Redakcja: Jako zespół często poruszacie w swoich tekstach tematy polityczno-społeczne – czy ta sytuacja dostarcza wam dużo inspiracji?

Ost: Pewne rzeczy, pomimo czasu, jaki teraz nastał, się nie zmieniły. Nadal jest Trump, nadal jest Putin czy Erdogan, to, co dobre i to, co złe, ale są też pewnego rodzaju zaskoczenia. Są na przykład partie czy politycy, po których (gdyby nie pandemia) nie spodziewałbym się niczego dobrego, a jednak ten kryzys wymusił trzymanie wspólnego frontu dla dobra społeczeństwa i ku mojemu zaskoczeniu konkurencyjne partie ze sobą współpracowały. Zrobiło to na mnie spore wrażenie, nawet “wieczni politycy”, konserwatywni i staromodni, niezależnie od partii, do której aktualnie przynależą, się nie wyłamywali.  Nie to, co chociażby Łukaszenka, który twierdzi, że wirusa nie ma, czy to, co wydarzyło się w USA i we Francji. Z tej perspektywy bardzo doceniam opanowanie i  starania niemieckiego rządu w dobie światowego kryzysu.

Redakcja: Czy śledzisz, co się dzieje w Twojej ojczyźnie? Mamy nadzieję, że Twoja rodzina w Polsce jest bezpieczna i zdrowa!

Ost: Tak, naturalnie, to w końcu moja druga Ojczyzna. Rozmawiam regularnie z babcią i wyczuwam, w jakim stanie się aktualnie znajduje. Na samym początku kryzysu czułem, że jest kompletnie załamana, że – tak, jak wszyscy – się boi i martwi o to, co będzie. Do tego naturalnie dochodziła nuda, może strach przed wyjściem z domu… Szczerze mówiąc, bardziej bałem się jakiegoś załamania psychicznego u niej, niż możliwości, że zachoruje na COVID-19. Cieszy mnie, że Polska tak szybko zareagowała, zamknęła granice, a – sądząc po znacznie mniejszej ilości przypadków w porównaniu do Niemiec, Hiszpanii czy Francji – sytuacja jest chyba pod kontrolą.

Redakcja: Podczas naszego ostatniego wywiadu nie ukrywałeś niezadowolenia z rządów sprawowanych w Polsce i mentalności, jaka zaczyna przeważać wśród ludzi – czy od tego czasu coś się zmieniło? Śledziłeś zamieszanie wokół korony i wyborów prezydenckich?

Ost: Nie, nie powiedziałbym. Myślę, że jesteście bardziej na bieżąco niż ja, ale raczej kierunek, w jakim partia rządząca prowadzi kraj, się nie zmienił. Niektóre reformy rządowe nie zostały wycofane, dopiero po protestach w Warszawie i apelu Tuska wybory zostały przeniesione na lipiec. Także oczywiście staram się być na bieżąco, ale w ostatnim czasie nie słyszałem raczej nic pozytywnego (poza szybką reakcją na szalejącego wirusa). Co się zmieniło od ostatniej rozmowy? Chyba tylko to, że nie poruszałbym już tych tematów przy następnej wizycie. Mogę sobie podyskutować z moją babcią czy przyjaciółmi, którzy raczej mają dość podobne poglądy, ale są też ludzie, z którymi lepiej porozmawiać o pogodzie.

Redakcja: Tak… Skądś to znamy…Nie kusiło Cię nigdy, by zrobić jakiś cover polskiej piosenki (nawet po niemiecku)? Czy jest jakaś polska piosenka, którą pamiętasz z czasów dzieciństwa?

Ost: Moment, coś Wam pokażę! *udostępnia nam ekran ze swoim Spotify i naszym oczom ukazują się takie klasyki, jak chociażby Dżem i Kazik czy popularne szlagiery pokroju “Mydełka Fa”* ta lista jest jeszcze mała, ale ją uzupełniam! Nie ma tu za dużo metalu… ale tak, kiedyś myślałem, żeby zrobić cover Kazika… to by było zajebiste! Chyba nawet kiedyś próbowałem napisać taki cover, choć teraz niestety nie przypomnę sobie tytułu… To był jeden z pomysłów, które miałem… O “Whisky” też kiedyś myśleliśmy (Dżem – “Whisky”, znane też jako “Whisky, moja żono” przyp. red.), bo to taka piosenka, którą znają wszyscy. Zawsze ją puszczam w nightlinerze, jak już mamy czas wolny.

Redakcja: Rozumiemy, że byłoby to w tłumaczeniu na niemiecki? Czy podjęlibyście się śpiewania po polsku?

Ost: Myślę, że Nord już na tyle dobrze zna ten tekst, że mógłby go nawet po polsku zaśpiewać! Ale “Mydełko Fa” w wersji Hämatom też byłoby fajne!

Redakcja: O tak! Bardzo chcielibyśmy usłyszeć “Mydełko…” w waszym wykonaniu! Taka zmiana stylu i jak tematycznie przy tej Koronie!
Chcieliśmy na moment wrócić do tematu coverów. Bardzo fajnie słucha się Waszej interpretacji hip-hopowych hitów („Bleibt in der Schule”, „Emanuela”, „Remidemmi”). Nie mielibyście ochoty pójść za ciosem? Ciekawiłaby nas interpretacja np. „Schwuhle Mädchen” (Fettes Brot). A może macie jakieś własne życzenia w tym temacie?

Ost: Zajebista jest ta piosenka. Ale chyba już jest taki cover od grupy… hmm… Callejon…

Redakcja: My kojarzymy ich z coveru “Schrei nach Liebe”…

Ost: Tak, zgadza się. I chyba też oni robili inne covery, takie, jak przytoczone “Schwuhle Mädchen”.

Redakcja: Ostatnio słuchaliśmy „Mein Land” od Rammstein i padają tam słowa „Ich geh' mit mir von Ost nach Süd / Von Süd nach West / Von West nach Nord / Von Nord nach Ost”. Nie uważacie, że byłby to ciekawy i zabawny motyw, gdybyście podjęli się coverowania tego utworu?
Ost: Jestem prawie pewien, że Rammstein napisał to dla nas, po tym jak graliśmy razem i zostaliśmy sobie przedstawieni! 😀 A tak serio, to chyba nie, lubimy robić covery utworów, które pochodzą z zupełnie innego gatunku, czyli np. omawiane wcześniej “Mydełko Fa”. To wtedy jest ciekawe, w przeciwieństwie do brania czegoś, co już zawiera ciężkie gitary. W takim wypadku pole do popisu nie pozostaje zbyt duże – może własne klawisze… no nie wiem, wydaje mi się, że lepiej iść w zupełnie inne klimaty.

Redakcja: Czyli zostajemy przy “Mydełku…” – tego jeszcze nie było! 🙂

Ost: “Mydełko…” albo coś od Zbigniewa Wodeckiego! Jakkolwiek lubimy robić covery i można by tu dużo ciekawych pomysłów przytaczać, to znaleźliśmy się w takim momencie (albo przynajmniej ja), że przez najbliższe dwa lata chcemy nagrywać tylko własne piosenki, a nie covery. Robimy covery zwykle przy okazji jakichś jubileuszów i tak wydawaliśmy je na 10-lecie, 15-lecie… teraz przyszedł czas na naszą twórczość. Trochę nas znużyło coverowanie… 🙂

Redakcja: Powróćmy do waszego jubileuszowego koncertu w Gelsenkirchen. Czy – kiedy po niesamowitym, pełnym energii początku nad amfiteatrem rozpętała się wielka burza – przemknęło Ci przez myśl, że być może nie uda się już kontynuować koncertu? Jak te chwile wyglądały z Twojej perspektywy?

Ost: Wszystkim poza mną to przeszło przez myśl! Tak byłem naładowany emocjonalnie! Wszyscy byli pełni obaw, gdy zaczęliśmy czuć grzmoty trzęsące całą konstrukcją, a organizator był chyba najbardziej przerażony – ostatecznie gdyby coś się stało, któż podjąłby z nim współpracę? Kto wie, może nawet skończyłby w więzieniu! U mnie w głowie była jednak myśl, że będzie dobrze i tu się tworzy super historia! Jakoś naprawdę nie miałem czasu się bać… Jedyne, co mnie naprawdę przeraziło, to fakt, że jeden z piorunów uderzył w odciągi sceny, tuż obok stanowiska z naszym merchem, a tam była wtedy moja siostra! Tak poza tym, to naprawdę miałem w głowie głównie to, że jeszcze długo będzie się rozmawiało o tym, jak to było podczas naszego pierwszego Maskenballu! A dokładniej o zapowiedzi Norda i tym huku w trakcie!

Redakcja: Mieliście darmowe efekty specjalne 😉

Ost: Lepiej się tego nie da opisać 😀

Redakcja: Pierwsza edycja, pomimo takiej pogody, okazała się wyjątkowo udana i zdecydowaliście się na organizację drugiej. Co prawda została ona przeniesiona na 2021 r., ale tak czy inaczej rozumiemy, że również pozytywnie odbieracie to całe wydarzenie. Jaki feedback zbieracie / zebraliście od fanów?

Ost: Kto tam z nami był, ten wie, że to miejsce – amfiteatr w Gelsenkirchen – jest fantastyczne. Robi potężne wrażenie, naprawdę! Zaraz obok jest jezioro… poza tą burzą pogoda była przepiękna! Wspaniale to ze sobą współgrało! Prawie idealny dzień. Nie wiem, jak wy to odebraliście, ale do tej pory nie spotkałem ani jednej osoby, której lokalizacja czy sam festiwal by się nie spodobał. Także, skoro tak dobrze to wypaliło, żal byłoby tego nie pociągnąć.

Redakcja: A jak dobieracie lineup do tego festiwalu? To wasi koledzy czy raczej zespoły, z którymi zawsze chcieliście zagrać?

Ost: 50/50 🙂 Dużo zespołów znamy z innych wydarzeń czy tras, pozostałych nie… Generalnie zawsze jest lista z propozycjami i z niej sobie tworzymy lineup.

Redakcja: Zdecydowanie cieszy nas dobór artystów. Również to, że na kolejną edycję zaprosiliście czystą energię w postaci Knorkatora! Uwielbiamy ich koncerty, zawsze wychodzimy z nich w dobrych humorach!

Ost: Świetni są, nie? Mają super show!

Redakcja: To było już nasze ostatnie pytanie. Serdecznie dziękujemy Ci za poświęcony czas, przemiłą rozmowę w ten piątkowy wieczór i cieszymy się, że choć nie osobiście, to dane nam było się zobaczyć i stworzyć ten materiał! Życzymy Tobie, zespołowi i naturalnie bliskim dużo zdrowia! Mamy nadzieję, że zobaczymy się wkrótce na trasie!

Ost: Dzięki za rozmowę! Dla Was też dużo zdrowia i do zobaczenia wkrótce!