Rozmowa z Maerzfeld

maerzfeld

Nasza rozmowa z Maerzfeld jest dostępna także po angielsku!
‼English version available >> HERE <<

29.10.19 mieliśmy przyjemność ponownie porozmawiać z Korbinianem Stockerem, basistą grupy Maerzfeld oraz przygotować fotorelację z koncertu. Tym razem odwiedziliśmy zespół w norymberskim klubie Der Hirsch podczas trasy promującej ich najnowszy album “Zorn”. Jak przebiegała sesja w studio? Czy zespół jest zadowolony z efektów? Zapraszamy do lektury!

Gegenwind: Już podczas wywiadu z nami w zeszłym roku wspominaliście o nowym albumie. Możecie zdradzić, które utwory mieliście wtedy na myśli? Czy dema o których wspominaliście uległy zmianie?

Korbinian Stocker: Myślę, że tylko jedna piosenka była wtedy w pełni gotowa i był to “Menschling”. Kilka innych utworów jak “Schwarzer Schnee” było w formie demo, ale “Menschling” był praktycznie w swojej kompletnej formie. Naturalnie z czasem się nieco zmienił – mam tu na myśli partie klawiszowe i miksy – sama aranżacja pozostała niezmieniona. Jeśli zaś chodzi o pozostałe kawałki, zmieniły się one drastycznie. Pracowaliśmy nad nimi tak długo i ciężko wraz z naszym producentem, aż wszyscy byli zadowoleni z efektów.

GWD: Byliśmy naprawdę bardzo ciekawi, które z utworów były gotowe jako pierwsze, gdy przesłuchiwaliśmy Wasz nowy album.

K.S.: W grudniu ubiegłego roku gotowych było około 5-6 dem, ale wiecie, demem można nazwać cokolwiek. Począwszy od pomysłu, przez zarys głównego motywu, refren czy riff. Potem to wszystko się rozwija i rozrasta… Staramy się dopasować te pomysły do zwrotek, refrenów itd..

GWD: Niektóre sesje nagraniowe są tak owocne, że zespoły wydają dwa albumy jeden po drugim w bardzo krótkim czasie. Jak nagrywało Wam się tym razem?

K.S.: Zostało nam trochę pomysłów. Myślę, że są 2 bardzo dobre od Mike… Mnie także ich trochę zostało w głowie… Powiedzmy 2 pomysły są całkiem mocne, choć producentowi nie podobały się one w aktualnej formie. Myślę, że popracuję nad nimi tak by on i reszta zespołu pokochała je równie mocno. Możnaby zatem powiedzieć, iż około 3 kawałki mogłyby się nadać na nowy album…

GWD: Mieliście problem z decyzją co pójdzie na album a co poczeka jeszcze na półce? 

K.S.: I tak i nie. Nasz producent jest naprawdę dobry. Wie dokładnie w jakim kierunku powinniśmy podążać, wie co umieścić na albumie by tak się stało itd. Naturalnie jeśli mam jakiś pomysł z którego jestem naprawdę zadowolony i dumny, prezentuję go reszcie i on, producent, jako trzecia osoba może wtedy ostudzić mój temperament poprzez stwierdzenie “Wstrzymajmy się, to wymaga jeszcze pracy”. To znowu zmusza nas wszystkich do ponownego przedyskutowania pomysłu. Także tym razem rozmawialiśmy bardzo dużo, prawdę mówiąc tak długo, aż wszyscy byli zadowoleni. Tym samym wszyscy jesteśmy zadowoleni z absolutnie każdego utworu na płycie. To pierwszy raz w moim życiu, gdy tak się stało.

GWD: Zdarza Wam się używać starych pomysłów albo odrzutów z poprzednich sesji?

K.S.: Nie, można rzec, że ten album jest w pełni nowy. Nie korzystaliśmy z żadnych odrzutów czy starych pomysłów. No może poza tym coverem od Munchener Freiheit… Ale to cover, więc naturalnie jest to “stary” pomysł 😉

GWD: Skoro już jesteśmy przy coverze – dlaczego wybraliście akurat ten utwór/ tego artystę?

K.S.: Wybraliśmy ten utwór, ponieważ nasz wokalista Heli, jeszcze w latach ‘80 był pomocnikiem tego zespołu, gdy jako średniej wielkości grupa grali w tych okolicach (Bawaria). Zawsze kochał tę piosenkę i od dłuższego czasu miał pomysł na własną interpretację. Muszę przyznać, że byliśmy raczej przeciwni stworzeniu tego coveru, ale wtedy Heli powiedział do nas “No dalej chłopaki, nagrajmy to!” i okazało się, że wyszło świetnie i dobrze prasuje na płytę. Jeszcze to zakończenie… Przypadło nam do gustu.

GWD: Wszystkie zapowiedzi najnowszego albumu podkreślały stałe rozdzielenie projektów jakimi są Stahlzeit i Maerzfeld – czy ten podział był celem samym w sobie, czy też jest raczej efektem ewolucji Waszego stylu?

K.S.: Myślę, że tak miało być. Choć mocny podział był jeszcze zanim dołączyłem do zespołu, pewnego razu podczas rozmowy z chłopcami usłyszałem, że mam od początku pisać o “Zorn” jako o albumie, który definitywnie rozdzieli te dwie sprawy. Stahlzeit to Rammstein Tribute Band a Maerzfeld to nasza autorska twórczość. Dodatkowo dochodzi fakt składów – ja i Michael nie gramy w Stahlzeit. Dlatego lepiej by ludzie traktowali to jako dwa osobne projekty.

GWD: A jak ludzie reagują na Wasze nowe piosenki?

K.S.: Raczej dobrze. Już śpiewają razem z nami co jest naprawdę niesamowite! Kiedy zaczynaliśmy nasze tour koncertem w Essen już od początku publika towarzyszyła nam w śpiewie. Co prawda zaczynaliśmy od utworu “Zorn” czyli singla, ale wszyscy śpiewali – naprawdę ciarki przechodziły z wrażenia. Widzieliśmy, że ten kawałek się dobrze przyjął, a dzisiaj jeszcze okazało się, że nasz album jest na pierwszym miejscu w DAC (Deutsche Alternative Charts)

GWD: To zdecydowanie duży sukces! Czy któraś z piosenek ma wyjątkowy potencjał koncertowy, albo lubicie ją po prostu grać?

K.S.: Tak, “Die Welt reisst auf”. Myśleliśmy raczej o tej piosence jako o B-Side i w zasadzie jednej z najsłabszych piosenek na albumie, ale okazało się, że świetnie wypada na żywo! Naprawdę, granie jej daje nam dużo radości! 

GWD: Patrząc na premiery z 2019 roku, a było ich naprawdę dużo, nie możemy się oprzeć wrażeniu, że warstwy liryczne zdominowane są przez tematykę taką jak pesymistyczna wizja świata w nadchodzących latach, człowiek jako istota wyjątkowo słaba itd. Czy były jakieś wydarzenia, które zainspirowały Wasze najnowsze teksty?

K.S.:  Och tak, to tak jak w “Menschling” – czyli piosence o gatunku ludzkim i dlaczego jest on taki zły… Albo w “Schwarzer Schnee” gdzie mówimy o depresji. Depresja to naprawdę ogromny problem, dotykający masę ludzi… Heli napisał te słowa i było dla niego bardzo ważne by pozostały w niezmienionej formie. W konsekwencji musieliśmy zmienić aranżację. Przykładem “z historią w tle” może zaś być utwór “Reich”. To o wielkiej firmie, która zużywała surowce w Afryce nie dając lokalnej ludności nic w zamian, pomimo iż wszyscy wiemy, że ludzie cierpią tam niedostatek i pragnienie. To nas zainspirowało.

GWD: Planujecie wydać jeszcze jakiegoś singla albo klip?

K.S.: Nie jestem pewny. Wydaliśmy już 2 klipy i 3 single… ale kto wie. Zobaczymy.

GWD: W zasadzie chcieliśmy tutaj zapytać o plany na 2020 rok, ale kilka godzin temu uraczono nas wspaniałą informacją, że zagracie wraz z Eisbrecherem na ich Europejskim Tour. Gratulujemy, to wspaniała informacja! Czy jeszcze coś nas czeka w 2020?

K.S.: Zgadza się, dzięki! Mamy troszkę planów. Przede wszystkim wystartuje druga odnoga Zorn Tour. W lutym ruszymy na jakieś 2 tygodnie w headlinerską trasę a później w maju odwiedzimy kilka krajów wraz z zespołem Eisbrecher. Naprawdę nie możemy się doczekać! Alex odwiedził nas nawet gdy mieliśmy show w Augsburgu. Było naprawdę miło go zobaczyć!

GWD: W książeczce dołączonej do wydawnictwa, na oficjalnej sesji zdjęciowej a także w klipach dominuje motyw czerni i bieli. Czy ten motyw ma jakieś specjalne pochodzenie? Stoi za tym jakaś historia?

K.S.: Pochodzi ona z planu klipu “Schwarzer Schnee”. 3HE Studio miało wizję nas ubranych na czarno-biało, z czarno-białym kontrastowym tłem itd. To zapoczątkowało ten motyw i pasowało idealnie do tekstu piosenki. Kojarzy mi się też trochę z yin i yang. Naprawdę nam się to wtedy spodobało i dlatego pociągnęliśmy ten motyw dalej. Myślę też, że się dobrze sprawdził!

GWD: To było już nasze ostatnie pytanie, serdecznie dziękujemy za tę interesującą konwersację! Życzymy udanego koncertu!

K.S.: Dzięki!

[1] Wywiad z  Nacht der Helden 28.12.18 : LINK